PRIMUM NON NOCERE

(tekst wysoce subiektywny oparty na osobistych doświadczeniach)

Po pierwsze nie szkodzić …. Takie to proste i …. niestety rzadko spotykane. Jak się to ma do wolno żyjących kotów? Aby było łatwiej, stworzymy sobie dla potrzeb tego tekstu pięć definicji,  które podzielą ludzi na pięć głównych kategorii (oczywiście co człowiek to kategoria, ale musimy się tu nieco ograniczyć).

I bardzo z góry proszę, by się na mnie nie obrażać  – nie szufladkuję ludzi, ale bardzo pragnę Państwu w prosty sposób opisać rzeczywistość.

  1. Kategoria I – SZARY OBYWATEL – przeciętny Polak, który co prawda wie, że istnieje taki gatunek jak kot, ale prawdę mówiąc „ani go te koty ziębią, ani grzeją”, mówiąc krótko są mu obojętne. Taki sobie zwykły człowiek, nie jest wrogiem zwierząt, ale zagorzałym miłośnikiem też nie. Nie postawi miseczki z jedzonkiem, ale też nie wyrzuci pełnej miseczki do śmietnika.Nie czynią zła a to już dobrze. Największy grzech takich osób to obojętność. W moim odczuciu jednak obojętność wobec krzywdy każdej innej istoty, udawanie, że się nie widzi chociaż się wie, to nic innego jak WSPÓŁUDZIAŁ.
  2. Kategoria II – ZWIERZOLUB – TEORETYK – wrażliwiec. Taki ktoś, kto mieszka ze zwierzakiem, psem lub kotem, albo z jakimś innym futrzastym przyjacielem rasowym lub nie. Ma sporą wiedzę, interesuje się światem zwierząt. Jest wzburzony kiedy w telewizji obejrzy kolejny materiał o skrzywdzonym zwierzaku. Kiedy widzi jakiegoś biedaka czasem poszuka pomocy u innych, jakiejś organizacji, albo zadzwoni na straż miejską. I bardzo dobrze, że robi cokolwiek. Często twierdzi, że jest zbyt wrażliwy aby móc pomagać bardziej.Największy grzech człowieka z tej kategorii: zdarza się, że lubi afery. On sam lubi być w centrum zainteresowania. To taki ktoś, kto gdy jest świadkiem wypadku, owszem zadzwoni na pogotowie i przez cały czas będzie na miejscu zdarzenia relacjonował nowym dochodzącym gapiom swoje przeżycia, ale nie podejdzie do ofiar wypadku by udzielić im pomocy, nie wpadnie nawet na pomysł aby poszukać apteczki czy choćby zabezpieczyć miejsce. Ogólnie rzecz ujmując to postać pozytywna, choć mógłby nieco bardziej urzeczywistniać swoją miłość do zwierząt poprzez konkretne działanie.
  3. Kategoria III – KOCIARZ – AKTYWISTA – wolontariusz, często karmiciel, najczęściej kobieta (Panowie, to nie wstyd pomagać słabszym).  Ktoś taki NIGDY nie przejdzie obojętnie obok żadnej kociej czy jakiejkolwiek zwierzakowej biedy. Ktoś, kto nie ogląda się na innych tylko reaguje natychmiast sam. Zwierzęta to jego życie. Nie wyobraża sobie świata ani swojego życia bez nich.Zdarza się jednak, że i członkowie tej grupy potrafią nieco utrudniać i szkodzić, choć nie mam wątpliwości, że wyłącznie w dobrej wierze. Najczęstszym grzechem Kociarzy Aktywistów jest to, że zazwyczaj trudno jest im opanować nerwy, kiedy mają przed sobą rozmówcę z gatunku „ ja to bym te wszystkie koty wytruł” albo „ jak się Pani nimi opiekuje to niech je Pani sobie zabierze do domu”. Każdemu zwierzolubowi otwiera się wówczas nóż w kieszeni i jedyne na co mamy w takiej sytuacji ochotę to nazwać takiego człowieka chamem lub bucem, ale uwierzcie, nie warto. Najważniejsze jest dobro zwierząt. Nic nam nie da takie działanie, a zwierzakom może bardzo zaszkodzić. Jeśli bowiem naszym rozmówcą będzie Szkodnik – jest duże prawdopodobieństwo, że uczyni wiele aby kotom uprzykrzyć życie.  Osobiście mieszczę się w kategorii kociarzy – aktywistów, to skłoniło mnie do założenia fundacji. Przyznać się jednak muszę, że na początku moich działań popełniałam największy grzech osób z tej kategorii. Chciałam działać tu i teraz, kłóciłam się, wyciągałam najcięższe argumenty, a zdecydowanie lepsze efekty osiąga się dyplomacją. Trzeba działać tu i teraz, ale nie z krzykiem na ustach a racjonalnymi argumentami.
  4. Kategoria IV – SZKODNIK. Szkodniki nie mają przewagi liczebnej nad pozostałymi, ale za to krzyczą najdonioślej. Klasyczny szkodnik to nie tylko osoba krzycząca najgłośniej, to także ktoś o niezwykłej wyobraźni, potrafiący wymyślać historie związane z dzikimi kotami tak nieprawdopodobne, że spokojnie można by z tych opowieści napisać niezłą powieść science fiction. Niestety działania Szkodnika nie ograniczają się jedynie do tworzenia fikcji o kotach. To Szkodniki najczęściej wpuszczają w obieg historyjki o tym, jak to dzikie koty rzucają się na przechodniów, albo podgryzają tętnice opiekunowi w czasie snu… A po cholerę niby taki kot miałby to robić! To naprawdę inteligentne stworzenia. Widać to wyraźnie w pewnym kocim zachowaniu i to już od kocięctwa. Klasyczny „koci grzbiet” w połączeniu z nastroszeniem futra i (w zależności od osobnika) syczeniem, pluciem lub śpiewem to nie sygnały ataku a dokładnie odwrotnie – sygnały odstraszenia i zniechęcenia nas od ataku. Kot pokazuje wówczas „zobacz jaki jestem groźny, wielki i silny – nie zaczynaj ze mną”. Niestety wolno żyjące tygryski płacą bardzo wysoką cenę za te plotki, mity i całkowity brak znajomości tematu ze strony Szkodników. Koty są bardzo inteligentne a większość przedstawicieli naszego gatunku nie znosi konkurencji.Gdyby jednak SZKODNIKI ograniczały swoją działalność do plotek nie byłoby tylu okaleczanych zwierząt. Wśród Szkodników zdarzają się bowiem jednostki nad wyraz aktywne, których głównym celem jest zwalczanie kotów, karmicieli i wszystkich tych, organizacji także, którzy próbują swoim działaniem umożliwiać codzienny byt tych niezwykłych zwierząt w naszym miejskim ekosystemie.
  5. Kategoria V – SZKODNIK AKTYWISTA – on nie tylko krzyczy, on podejmie walkę – niestety. Na początku zamknie okienko piwniczne, zazwyczaj z kotami wewnątrz, od tego najczęściej się zaczyna przepychanka. Karmiciel otworzy, on zamknie, karmiciel otworzy, on zamknie – karmiciel wykręci klamkę okienną (będzie spokój przez jakiś czas). Szkodnik aktywista przełoży klamkę z innego okienka i zamknie – karmiciel znowu wykręci i otworzy okienko. II etap – przyczajka na karmiciela aby go poobrażać, nawrzucanie kilku uwag dozorcy, pismo do wspólnoty i administracji. Potem następuje zazwyczaj zamknięcie okienka – na stałe. Nocą karmiciel albo organizacja wycina w szybie lub siatce otwór. Koty znowu mają dom,  szkodnik jednak się nie podda, ale i karmiciel ma już zazwyczaj wsparcie jakiejś organizacji. Przepychanka trwa, pisemka w obie strony i nigdy nie wiadomo jak historia się zakończy, ale o tym to może w następnych wpisach. Może trudno w to uwierzyć, ale to doświadczenia z dziesięciu lat mojej walki o lepszy los kotów miejskich i nie ma znaczenia ani dzielnica Warszawy, ani administracja, wspólnota mieszkaniowa – scenariusz zawsze ten sam.Szkodnik Aktywista – jeśli nie może łatwo wygrać z kotami, z całą pewnością spróbuje im uprzykrzać życie. Może to robić w miarę delikatnie: wyrzuci miseczkę z jedzeniem, wyleje wodę, postraszy swoim psem …. Tak, nie mylicie się… Choć trudno w to uwierzyć zdarzyło mi się być świadkiem jak Pańcio uroczego skądinąd  amstafa (bardzo przyjazny ludziom osobnik) zszedł  ze swoim pupilem do piwnicy (w której akurat usiłowałam odłowić kotkę do sterylki) aby tam piesek potrenował na kotach zabijanie. Oczywiście skończyło się na wezwaniu straży miejskiej i reprymendzie właściciela psa, ale czy więcej tego nie zrobił? Nie wiem. Czasem, co gorsza, szkodnik aktywista będzie próbował już nie delikatnie a z pełną agresją walczyć z kotami. Będzie notorycznie je przeganiał i straszył, będzie próbował je otruć, może też strzelać do nich z wiatrówki. Postara się także uprzykrzyć życie karmicielowi np. rzucając różnymi przedmiotami z balkonu w czasie podawania kotom posiłku etc. Nie wolno się dać zastraszyć. Dokumentujcie zdarzenia, nagrywajcie dyktafonem ataki słowne itd. Prawo jest po Waszej stronie, a warto mieć tego typu materiał gdyby doszło do konfrontacji z administracją czy policją. Z  pewnością wrócę jeszcze do tego wątku w przyszłości.

Co w takim razie robić aby nie szkodzić? Jak pomagać mądrze?

O tym w kolejnym wpisie.

DSCF0373

4 thoughts on “PRIMUM NON NOCERE

  1. No cóż, zaliczę się do Kategorii II.
    Ale co zrobić jeśli mdleję na widok krwi? Nawet mojej własnej? ……… Choćby z tej przyczyny nie mogę stać się osobą w centrum zainteresowania. No, chyba że nieświadomie :)

  2. Czy ja dobrze widze? Kotom podano jedzenie bezposrednio na beton -widok paskudny, a poza tym, tekst zamieszczony wyzej ok.

  3. Wykładanie jedzenia dla kotów bezpośrednio na betonowej ścieżce. Szkoda, że zostało zamieszczone właśnie takie zdjęcie, bo tego rodzaju nieestetyczne (i niedydaktyczne) praktyki, na szczęście należą do niechlubnych wyjątków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>